Przychodzi baba do lekarza i mowi: - Prosze doktora, cierpie na zaniki pamieci.. - Od kiedy? - Co od kiedy? |
|
Przychodzi baba do lekarza : - Jestem w ciazy i bola mnie zeby. - Niech sie pani zdecyduje, bo nie wiem jak fotel ustawic. |
|
Przychodzi baba do lekarza z Murzynkiem na rekach: - Skad u pani to niemowle? - Mialam randke w ciemno. |
|
Przychodzi baba do lekarza z piaskiem w zebach, a lekarz pyta: - Co pani jest? - Glebogryzarka. |
|
Przychodzi gola baba do lekarza z karabinem w rece. - Co pani dolega? - Naga bron. |
|
|
Z czego najbardziej cieszy się blondynka? Z tego gdy ułoży puzzle w ciągu pół roku, na których na pudełku pisze "od lat dwóch do pięciu". |
|
Grają blondynki w brydża: Pierwsza Blondynka: Pas Druga Blondynka: Pas Trzecia Blondynka: Jeden Dzwonek Czwarta Blondynka: Pójdę otworzyć... |
|
Zapytano blondynkę, czy wie kiedy rodzą się Murzyni? Nie wiedziała, więc wyjaśniono jej, że to bardzo proste - w dziewiątym miesiącu. Blond dziewczę rozradowane opowiedziało zagadkę przyjaciołom: -Wiecie kiedy rodzą się Murzyni? Nie? To proste! We wrześniu! |
|
Konkurs telewizyjny dla blondynek. Jedna z blondynek dostała pytanie: ile jest 2 razy 2. Po dłuższym zastanowieniu, strzela - 16. Prowadzący odpowiada - no niestety nie. Ale pyta się widowni (też blondynki), czy dać tej zawodniczce jeszcze jedną szansę. Sala chórem: - Dać jej szansę. Zadaje jej to samo pytanie: A ona: - 8. Prowadzący załamany, pyta się sali czy damy jej jeszcze jedną szansę. Sala: - Dać jej szansę. Jeszcze raz to pytanie: Blondynka: - A może 4 ? A sala dalej skanduje: - Dać jej szansę!!! |
|
W czasie rejsu blondynka próbuje nawiązać rozmowę z siedzącym obok chłopakiem: - Przepraszam, czy pan też płynie tym statkiem? |
|
Blondynka zaczepia sąsiadkę i mówi: - Co słychać u pani męża? - Ależ ja jestem jeszcze panną! - To pani mąż jest jeszcze kawalerem? |
|
Dyrektor przeprowadza rozmowę kwalifikacyjną z atrakcyjną blondynką, kandydatką na sekretarkę. - Pisze pani na maszynie? - Niestety, nie zdążyłam się jeszcze nauczyć. - Zna pani stenografię? - Ależ skąd! - Orientuje się pani w pracy biurowej? - Nie mam o niej zielonego pojęcia. - Hmmmm... A mimo to mam przeczucie, że będę mógł Panią wykorzystać w pracy jako sekretarkę!!! |
|
Konduktor w pociągu pyta się podróżującej z psem blondynki: - Czy pani zapłaciła za tego psa? - Ależ skąd. Dostałam go na urodziny. |
|
Blondynka dyktuje na poczcie treść telegramu: - Ble, ble, ble. Pracownica poczty pyta: - A może dopiszemy jeszcze jedno "ble"? - Nie... - odpowiada po namyśle blondynka - To by było bez sensu! |
|
Kto pierwszy powiedział: "przezorny zawsze ubezpieczony?" - Blondynka, nakładając prezerwatywę na świeczkę. |
|
Jadą dwie blondynki windą. Nagle winda stanęła między piętrami. Przerażone blondynki jedna, a potem druga krzyczą: Pierwsza Blondynka: - Pooomooocy!!! Cisza, nikt nie słyszy. Więc druga blondynka woła: - Pooomooocy!!! Cisza. Po chwili jedna blondynka mówi do drugiej zawołajmy razem, może wtedy nas ktoś usłyszy. Po chwili zawołały: - Raaazeeem, raaazeeem,...
|
|
Na imprezie facet opowiada dowcip. - Co to jest? - Jest długie, czerwone i często staje? - Nie wiecie? To proste - tramwaj. Pewnego razu będąc na innej imprezie, facet słuchał jak znajoma blondynka opowiadała jego dowcip innym ludziom. - Co to jest? - Jest długie, czerwone i często się pręży? Facet słysząc to zagadał do sąsiada: - Ciekawe jak ona z tego zrobi tramwaj? |
|
Blondynka przed wyjściem do pracy długo przegląda się w lustrze, w końcu mówi do męża: - Jakoś głupio dziś wyglądam! - Ależ skąd! Wyglądasz jak zwykle! |
|
Dlaczego blondynka sypie karmę dla zwierząt do muszli klozetowej? - Karmi WC-kaczkę. |
|
Co to jest: Poeta, blondynka, poeta? - Kazimierz Przerwa Tetmajer |
|
Przed automatem z wodą sodową stoi blondynka. Wrzuca monetę, czeka, aż szklanka napełni się wodą, wypija, wrzuca monetę i tak bez końca. Ludzie stojący za nią w kolejce niecierpliwią się. - Niech się pani pospieszy! - Nie ma głupich, ja cały czas wygrywam! |
|
Na dworcu PKS blondynka podchodzi do kasy i prosi o bilet do Krakowa. - Normalny? pyta kasjerka. - A co, wyglądam na idiotkę? |
|
Jak doprowadzić blondynkę do orgazmu? - Dać jej torebkę czekoladek M&Ms i kazać je ułożyć w porządku alfabetycznym. |
|
Dlaczego blondynki na wsi szyją mężom kalesony z folii? - Bo pod folią szybciej rośnie. |
|
|
Idzie turysta przez góry i widzi bacę - trzymającego się jedną ręką gałęzi, a w drugiej trzymającego czytaną przez niego książkę. Turysta zagaduje: - Baco powiadają, że czynicie cuda? Baca przewracając drugą ręką stronę w książce odpowiada: - A tam, głupoty opowiadają....
|
|
Przyszła pewnego razu Policja do Bacy. Jeden z policjantów mówi po chwili: - Musimy zamknąć Bacę, bo pędzicie bimber. - Czemuż to? - zdziwił się Baca. - Bo znaleźliśmy w stodole u Bacy aparaturkę do pędzenia bimbru. - wyjaśnił mu drugi policjant. Na to Baca: - To zamknijcie mnie też za gwałt, przeca aparaturke też posiadam... |
|
Siedzi Baca na drzewie i piłuje gałąź na której siedzi, przechodzi turysta : - Baco spadniecie ! - Ni, nie spadne ! - Spadniecie ! - Ni ! - No mówie wam że spadniecie ! - Eeee, ni spadne ! Nie przekonawszy bacy Turysta poszedł dalej. Baca piłował, piłował aż spadł. Pozbierawszy się popatrzył za znikającym w oddali turystą i rzekł : -Prorok jaki, cy co ? |
|
Siedzi baca na przyzbie, podchodzi turysta: - Co robicie baco? - A tak sobie siedze i myśle. - A to wy zawsze tak ? - Nie, ino jak mam czas. - A jak nie macie czasu ? - To sobie ino siedze. |
|
Był wypadek w górach, rozbił się maluch o drzewo. Zebrało się dużo widowni, wreszcie przyjechała policja. Wypytują każdego z widzów czy widział jak to się stało. Nikt nic nie widział, aż jeden z nich zaproponował że zapewne Baca coś widział. Podchodzą więc policjanci do Bacy i pytają się: - Baco, widzieliście ten wypadek? - Ano widziołem. - Powiecie nam jak się ten wypadek stał. - Ano widzicie panowie to drzewo. - Widzimy - A oni nie widzieli. |
|
Rozmawiają dwie gaździny o swoich dzieciach. Jedna z nich się chwali: - A mój Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie, co to sie tak jakoś nazywo: ugryz - nie, nie ugryz!... użarł - nie, nie użarł... A! już wim! UJOT! |
|
Siedzi Baca razem ze skoczkami narciarskimi i wysłuchuje ich opowieści. Pierwszy skoczek chwali się, ze skoczył na odległość 100 metrów, drugi, że pobił rekord skoczni. Na to Baca mówi: - Jak ja skoczyłem z tej skoczni to lece, lece, patrze mijam koniec wybiegu, tam gdzie zatrzymują się inni, mijam Zakopane, mijam Gubałówke, a tu jak halny nie powieje i wróciło mnie na 30 metr. |
|
Baca rozmawia z turysta: - Zabiłem wczoraj 10 ćmów - mówi baca. - Ciem - poprawia turysta. -Kapciem. |
|
Sprawa w sądzie. Sędzia pyta oskarżonego - górala: - Zawód? - Mechooptyk. - Co? - Mechooptyk! - A co pan robi? - Optykam chałupy mchem.... |
|
Idzie baca przez połoniny i widzi jak turysta robi pompki dla zdrowia. Stanął i kiwa głową z podziwem i mówi: - Różne ja wiatry widziałem, ale żeby babe spod chłopa wywiało...? |
|
Policjant zatrzymuje bace jadącego furmanka. - Baco, co wieziecie? Baca nachyla się i szepcze: - Siano. - Czemu tak cicho mówicie? - Żeby koń nie usłyszał! |
|
Baca łapie okazje na drodze, wreszcie udaje mu się złapać przejeżdżającego Mercedesa. Wsiada i jadą, ale po kilku kilometrach jakoś tak nudno się zrobiło, więc baca się pyta : - A co to panocku, za znacek z psodu ? - To ? (mówi kierowca pokazując na znaczek mercedesa), to taki celownik, jak kogoś złapie w ten celownik, to już na pewno trafie. - aha. Po kilku kilometrach patrzą, a tu po drodze jedzie jakiś facet na rowerze. Baca mówi : - A weźcie, panocku, tego człowieka w ten celownik .... Kierowca skręcił i faktycznie rowerzysta znalazł się "w celowniku", ale ponieważ kierowca nie chciał iść do więzienia, to w ostatniej chwili skręcił, aby nie trafić rowerzysty, chwile potem baca się odzywa : - iiiii, kiepski ten pański celownik, gdybym nie roztworzył drzwi to byśmy go nie trafili. |
|
Wywiad z bacą: - Baco, jak wygląda wasz dzień pracy? - Rano wyprowadzam owce na hale, wyciągam flaszkę i pije... - Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka. - Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora. Wieczorem idziemy do Franka i czytamy jego rękopisy.
|
|
Nad Morskim okiem siedzi baca. Przechodzący turyści pozdrawiają go i pytają: - Co tu robicie? - Łowie pstrągi. - Przecież nie macie wędki. - Pstrągi łowi się na lusterko. - W jaki sposób? - To moja tajemnica. Ale jeśli dostane flaszke, to ją wam zdradze. Turyści wrócili do schroniska, kupili butelke wódki i zanieśli ją bacy. On tłumaczy... - Wkładam lusterko do wody, a kiedy pstrąg podpływa i zaczyna się przeglądać to ja go kamieniem i już jest mój... - Ciekawe... A ile już tych pstrągów złowiliście? - Jeszcze ani jednego, ale mam z pięć flaszek dziennie... |
|
Syn Bacy wrócił z wojska i Baca zaczyna szukać mu kandydatki na żonę. Poszedł do sąsiedniej wsi, a gdy wrócił, oznajmia synowi: - Znalazłem ci narzeczoną. - Ładna? - Jeszcze jak! Żebyś ty widział, jak szybko potrafi widłami słomę zrzucić z furmanki! |
|
Turysta widzi, jak na ganku przed chatą baca ostrzy siekierę, więc go pyta: - Baco, po co ostrzycie tę siekierę? - A tak, dla zabicia czasu.... |
|
Przewodnik tatrzański (baca) mówi do grupy turystów: - Zbliżamy się do bardzo niebezpiecznego miejsca. Wiele osób poślizgnęło się tu i spadło w przepaść. Gdyby komuś z Państwa to się przytrafiło, proszę zwrócić głowę w lewą stronę. Z lotu ptaka rozciąga się piękny widok na dolinę. |
|
Turyści pytają bacę, która jest godzina. - Już trzecia za piętnaście! - A skąd to wiecie baco, skoro nie macie zegarka? - To proste. Klękam między owce, odsuwam jednej ogon, patrzę jej przez nogi ..... na wieże kościelną, no i widzę! |
|
Spotyka się dwóch baców: - Sąsiedzie, jak tam wasz nowy sołtys? - Eee, jeszcze go po trzeźwemu nie widział..... - Co? Tak pije? - On nie, ino ja! |
|
Do bacy przychodzi turysta i chce wynająć pokój. Przedstawia się: - Nazywam się Jan Sraczka! - Ooo! Rzadkie macie nazwisko, oj rzadkie! |
|
Baca oprowadza turystów po Tatrach. - Tatry mają dwa miliony lat i trzy miesiące. - Baco, skąd wiecie to aż z taką dokładnością? - A był tu jeden profesor trzy miesiące temu i gadał, że mają dwa miliony. To ile mogą mieć teraz? |
|
Psychiatra zadaje pacjentowi pytania: - Ile nog ma pies? - Cztery. - A ile ma uszu? - Dwoje! - A oczu? - Przepraszam, panie doktorze, czy pan nigdy nie widzial psa? |
|
W szpitalu dla psychicznie chorych lekarz robiacy obchod spostrzega jednego z pacjentow z wedka zanurzona w balii. - No i co - pyta - duzo pan juz rybek zlowil? - Zwariowal pan, panie doktorze, w balii?
|
|
- Szanowny panie, panska dolegliwosc bedzie bardzo trudna w leczeniu - powiada medyk. - Szkoda, ze nie zglosil sie pan do mnie przed dwudziestu laty. - Nie pamieta mnie pan, panie doktorze, ale bylem u pana przed dwudziestu laty. - Niemozliwe! - Obaj jeszcze bylismy w wojsku. Powiedzial mi pan wtedy: "Zmiatajcie wy symulancie, bo to sie zle dla was skonczy!". - Mowilem o smutnym koncu, wiec jak pan pamieta, nie lekcewazylem choroby. |
|
- Panie doktorze,kazdej nocy snia mi sie nagie dziewczeta,jak wbiegaja i wybiegaja z pokoju... - I chce pan, zeby ten sen sie nie pojawial? - Nie, tylko chcialem spytac, co zrobic, zeby one tak nie trzaskaly drzwiami... |
|
- W poczekalni oczekuje pacjent, ktory twierdzi, ze odwiedzil juz wszystkich lekarzy w miescie - informuje siostra. - A na co on sie uskarza? - Na tych lekarzy! |
|
- Pani Nowakowa - mowi ginekolog do swojej pacjentki - mam dla pani dobra wiadomosc. - Ja nie nazywam sie Nowakowa tylko Nowakowna. - W takim razie mam dla pani zla wiadomosc. |
|
Do gabinetu psychiatry wchodzi mezczyzna z zona, skarzac sie na jej apatie. Lekarz porozmawial z pacjentka, potem ja objal, poglaskal i kilka razy pocalowal. Wreszcie zwraca sie do obecnego przy tej scenie meza: - Oto zabiegi, ktore sa potrzebne panskiej zonie. Powinny byc stosowane przynajmniej co drugi dzien. No powiedzmy we wtorki, czwartki i soboty. - Dobrze, we wtorki i czwartki moge zone do pana przyprowadzac, ale sobota wykluczona - gram z kolegami w karty! |
|
Przychodzi gosc do lekarza: - Panie doktorze, ugryzl mnie pies. - A byl wsciekly? - No, zadowolony to on nie byl. |
|
Do lekarza psychiatry przychodzi facetka i mowi: - Panie doktorze, z moim mezem dzieje sie cos dziwnego. Jak wypije kawe, wpada w szal i zjada cala filizanke. Zostawia tylko uszko. - A to faktycznie dziwne. Uszko jest najlepsze.
|
|
- Panie doktorze, piec lat temu poradzil mi pan znakomity sposob na reumatyzm - unikac wilgoci. Jestem wyleczony!!! - Znakomicie! A co panu teraz dolega? - Nic. Chcialbym zapytac, czy moge sie juz wykapac?... |
|
Dwaj znajomi spotykaja sie na ulicy. - Czesc, skad idziesz? - Od dentysty. - Ile ci wyrwali? - Pol stowy
|
|
Dentysta do pacjenta: - A teraz lojalnie uprzedzam pana, ze bedzie bolalo. Prosze mocno zacisnac zeby i szeroko otworzyc usta... |
|
Przychodzi gosciu do lekarza: - Panie doktorze, jestem impotentem. Lekarz na to: - A skad Pan to wie? - Ojciec byl impotentem, dziadkowie, pradziadkowie. Na pewno jestem impotentem. - To skadzes sie Pan wzial? - Spod Rzeszowa.
|
|
Zaraz po narodzinach lekarz wychodzi z zawinietym bobasem na rekach do szczesliwego ojca. Juz ma mu przekazac bobaska, gdy nagle spuszcza niemowlaka na podloge. Podnoszac zawadzil jego glowka o parapet, a nastepnie huknal nozka o drzwi. Ojciec w szoku. A na to lekarz: - Zaaartowaaalem, dziecko zmarlo przy porodzie !
|
|
- Panie doktorze, zupelnie nie trawie. - Jak to? - No tak, zjem chleb, sr*.* chlebem, zjem jajecznice, sr*.* jajecznica... - A czym bys pan chcial sr*.*? - No, jak wszyscy, g*.*. - To jedz pan g*.*! Nastepny prosze!
|
|
Stary doswiadczony lekarz pyta sie swojego mlodego, dopiero rozpoczynajacego kariere kolegi, jak mu idzie praktyka. - Jakos nieszczegolnie. Wczoraj odbieralem pierwszy porod. Matka i dziecko umarli, a w dodatku z reki wysliznely mi sie szczypce, uderzyly w glowe i zabily ojca... - To rzeczywiscie nieszczegolny przypadek. Prosze to jest adres, prosze isc odebrac tam porod i wieczorem poinformowac mnie o wyniku. Wieczorem mlody medyk dzwoni do profesora: - No i jak panu poszlo? - pyta sie profesor. - Zdecydowanie lepiej. Ojciec zyje. |
|
- Dlaczego nie byliscie w pracy? - Mialem zapalenie ucha srodkowego... - Nie bujajcie, kapralu, przeciez ucho jest lewe i prawe. |
|
Policjant do kolegi: - Nie wiesz przypadkiem co to jest kurtyzana ? - Nie, ale tam stoi facet wygladajacy na profesora, spytaj sie go. Policjant, podchodzi i pyta: - Przepraszam, czy nie wie pan co to jest kurtyzana? - To taka rokokowa kokota. Drugi policjant pyta: - I co ci powiedzal ? - Eee tam, to jakis jakala.
|
|
- Niektorzy z was uzywaja slow ktorych nie rozumieja i potem ludzie sie z nas smieja, a o policji wciaz kraza dowcipy - mowi komisarz na odprawie. - Czy to alibi do mnie? - pyta jeden z podwladnych. |
|
Policjant w ksiegarni: - Prosze o cos gleboko intelektualnego, pobudzajacego do myslenia. - Moze Kafke ? - Dziekuje, juz pilem. |
|
Na balu milicjanotw: - Czemu pan tak sie szybko kreci? Przeciez to wolny taniec! - Oj nie taki wolny! Na plycie jest wyraznie napisane "33 obroty na minute"!
|
|
Akcja MO. - Jak mogliscie do tego dopuscic, zeby ten przestepca wam sie wymknal!!! Przeciez wyraznie mowilem, zebyscie obstawili wszystkie wyjscia!!! - Ale on widocznie wymknal sie wejsciem!
|
|
Wchodzi policjant do biblioteki, a zdziwiona bibliotekarka pyta sie: - Co, deszcz pada ? |
|
Dlaczego policjanci nosza szpilke w klapie? - Co dwie glowy to nie jedna !
|
|
Zona wysyla meza-policjanta do sklepu po zapalki: - Tylko kup dobre zapalki, zeby sie dobrze palily -- dodaje. Po kwadransie policjant wraca, kladzie pudelko na stole i mowi zadowolony: - Bardzo dobre zapalki. Wyprobowalem w sklepie. Wszystkie sie pala.
|
|
W czasach, gdy mielismy jeszcze milicje, a nie policje, pewien milicjant przyniosl do domu wykrywacz klamstw, ktory na wypowiedziane klamstwo reagowal dzwiekiem "Piiii!". W pewnym momencie do domu wbiega synek i mowi: - Dostalem dzisiaj piatke z matematyki! - Piiii! - reaguje wykrywacz. - No i czego klamiesz szczeniaku! - krzyczy oburzona matka - Ja dostawalam w szkole same piatki. - Piiii! - No niech bedzie - czworki. - Piiii! - No dobra - trojki. - Piiii! - No cicho juz, przynosilam same dwoje - odpowiada zrezygnowna matka. A na to wyrywa sie ojciec: - A jak ja chodzilem do szkoly.... - Piiii! |
|
Idzie policjant sie odlac. Po jakims czasie wychodzi z krzakow caly osikany. - Co sie stalo? - pyta sie kumpel. - Wyjalem nie ta pale.
|
|
Dwaj policjanci spotykaja lezacego na chodniku pijaka. Pijak: - Tu Radio Wolna Europa, tu Radio Wolna Europa ... Blyskawicznie sprawdzaja w instrukcji, co nalezy zrobic w takiej sytuacji. Po chwili klada sie obok niego i mowia: - Bzzzzzzzzzzzz Zagluszamy. |
|
Idzie sobie policjant i spotyka swojego kolege, ktory kopie dol. - Co robisz ? - Kopie dolek, bo potrzebne mi zdjecie od pasa. Po pewnym czasie wraca i widzi, ze tamten wykopal 5 dolkow. - Po co ci az piec dolkow ? - Bo potrzebuje 5 zdjec.
|
|
Egzamin w Wyzszej szkole policyjnej w Warszawie: - Jakiego koloru jest bialy maluch ? Policjant (kandydat) nie wie. - No niech pan pomysli, jakiego koloru jest bialy maluch. Po kilku minutach policjant sie usmiecha i mowi : - Bialy !!!! - Bardzo dobrze, widac ze sie Pan duzo uczyl!, a teraz drugie pytanie: Ile drzwi ma dwudrzwiowy samochod ? Policjan mysli, mysli, mysli, i wola uradowany : - Bialy !!!
|
|
Policjant rozklada metr krawiecki na jezdni. Kolega pyta sie co robi: - Niektorzy przyjezdzaja do pracy metrem, ale jak do cholery to robia? |
|
Policjant zamknal sie w komorce i przez kilka dni rozbieral swoj nowo kupiony samochod na czesci. Zona sie pyta : - Po co to robisz ? - Poprzedni wlasciciel powiedzial mi, ze wlozyl w niego 10 tysięcy!!
|
|
Policjant sklada raport: - Panie komisarzu, podczas dzisiejszzej sluzby nic sie nie wydarzylo, no.. moze ta naga kobieta w parku. - Zignorowaliscie ja ? - Tak, ja raz, a kolega dwa razy !
|
|
Dwaj policjanci obserwuja helikopter: - Te Franek, dlaczego ten helikopter od 15 minut wiszi nieruchomo w powietrzu ?? - Moze skonczylo mu sie paliwo..... |
|
Jak 3 policjantow otwiera konserwe? Siadaja wokol stolu, jeden puka w puszke i mowi: - Policja! Otwierac. Jestescie otoczeni!
|
|
Policjant do policjanta: - Ty, czy lotnia to ptak drapiezny? - Nie wiem. A co? - No bo wczoraj caly magazynek wystrzelalem, zanim puscil czlowieka. |
|
Misiu z zajaczkiem siedza w jednej celi. Misiu siedzi w kacie, a zajaczek caly czas biega. - Misiu uciekajmy stad, oni nas zabija! - Zajaczku usiadz sobie, jestes ze mna, nic ci nie zrobia. Zajaczek jednak po chwili wstaje i znow chodzi. - Misiu uciekajmy oni nas zabija! - Zajaczku uspokoj sie i siadaj. Zajaczek siada. Otwieraja sie drzwi do celi wchodzi wielblad. A zajaczek: - Misiu uciekajmy, zobacz co oni zrobili z tym koniem!
|
|
Gospodarz kupil nowego koguta, ktory zaraz na podworku chcial zrobic porzadek i pokazac staremu kto tu jest panem. Stary kogut zaproponowal: - OK, odejde jezeli wygrasz ze mna wyscigi na okolo studni, 50 okrazen. - Nie ma sprawy, no to zaczynamy? - odrzekl mlody. - Dobra, ale wiesz co ja znam teren, daje ci pol okrazenia forow. Mlody kogut pewien zwyciestwa zaraz sie rzucil do biegu i tak sie gonia, ale odleglosc pozostaje ta sama. W pewnym momencie jakas reka chwyta mlodego koguta za szyje, na pieniek odrabuje glowe i slychac: - Qrwa to juz czwarty pedal w tym miesiacu. |
|
Slon i mrowka wloka sie przez pustynie. Skwar, zar i ani kropli wody. - Juz nie moge - jeczy slon - Umre z pragnienia! - Wez sie w garsc, sloniku! - pociesza go mrowka. - Na najblizszym postoju dam ci lyk wody z mojej manierki... |
|
Idzie zajaczek przez las i zobaczyl malenka dziurke w ziemi. Podchodzi i wola: - uuuuuuhuuuuu Cos mu odpisnelo "uuuuuhuuuuu" i wyskoczyla myszka. Zajaczek idzie dalej i zobaczyl wieksza dziurke, podchodzi i wola: - uuuuhuuuu Cos mu odpowiedzialo "uuuuhuuuu" i wuskoczyl kroliczek. Zajaczek idzie dalej i zobaczyl jeszcze wieksza dziure, podchodzi i wola: - uuuuuhuuuu Cos mu odpowiedzialo "uuuuhuuuu" i wyskoczyl lis, wiec zajaczek dal noge. idzie dalej a tam jeszcze wieksza dziura, podchodzi i wola: - uuuuhuuuu Cos mu odpowiedzialo "uuuuuuhuuuu" i wyskoczyl niedzwiedz. Zajaczek idzie dalej i widzi ogromna dziure w ziemi. Podchodzi i wola: - uuuuuuuuuhuuuuuu Cos mu odpowiedzialo "uuuuuuuhuuuuuuuu" i przejechal go pociag. |
|
Idzie stary byku po lace z mlodym byczkiem. W pewnym momencie mlody wola do starego na widok stadka jalowek: - Chodz podbiegniemy szybciutko i przelecimy pare. Na co stary: - Po pierwsze nie podbiegniemy, tylko podejdziemy, po drugie nie szybciutko, tylko po woli, a po trzecie nie pare tylko wszystkie. |
|
Przychodzi zajaczek do burdelu i pyta: - Niedzwiedzica jest ? - Nie ma. - A wilczyca jest ? - Nie ma. - To moze chciaz lisica jest ? - Nie ma. - A ktora jest ? - Jest pytonica. - No dobra, moze byc. Poszedl zajac na gore, ale gdy tylko wszedl do pokoju pytonica go polknela. Ale zaczyna sie zastanawiac: - Zaraz... sniadanie jadlam, obiad tez juz byl, a do kolacji jeszcze 3 godziny, wiec to pewnie klient... I wyplula zajaca. Na to zajac, doprowadzajonc futerko do ladu: - Jak bierzesz do buzi, to moglabys uwazac! |
|
Przychodzi zajaczek do burdelu i pyta: - Niedzwiedzica jest ? - Nie ma. - A wilczyca jest ? - Nie ma. - To moze chciaz lisica jest ? - Nie ma. - A ktora jest ? - Jest pytonica. - No dobra, moze byc. Poszedl zajac na gore, ale gdy tylko wszedl do pokoju pytonica go polknela. Ale zaczyna sie zastanawiac: - Zaraz... sniadanie jadlam, obiad tez juz byl, a do kolacji jeszcze 3 godziny, wiec to pewnie klient... I wyplula zajaca. Na to zajac, doprowadzajonc futerko do ladu: - Jak bierzesz do buzi, to moglabys uwazac! |
|
Przychodzi zajaczek do lisicy. - Lisico chcesz zarobic 100$ ? - Chce. - To daj mi calusa. Lisica mysli "lisa nie ma w domu a 100$ piechota nie chodzi". Dala wiec zajacowi calusa. A zajac: - Chcesz zarobic jeszcze 100$ ? - Chce. - To sie rozbierz. Lisica sie rozebrala. A zajac: - A jeszcze 100$ to chcesz? - Chce. - No to chodz wykrecimy numerek! No i wykrecili taki numer ze az zajac sie spocil. Gdy skonczyli zajac sie ubral i poszedl do domu. Po jakims czasie do domu lisicy wpada jej maz i pyta: - Byl zajac? - No bybybybyl - mowi lisica przerazona. - A oddal 300$ ?? |
|
Niedzwiedz mial w lesie sklep i wszystkie zwierzeta robily u niego zakupy. Pewnego dnia przyszedl do niedzwiedzia zajaczek i mowi: - Wiesz niedzwiedzu, chce otworzyc sobie sklep i przychodze do ciebie spytac czy nie masz nic przeciwko. Niedzwiedz chwile pomyslal i mowi: - Dobra zajac ale jak przyjde do ciebie na zakupy i czegos nie bedziesz mial to powybijam ci zeby, uszy przybije do podlogi i zamkne ci ten interes. Zajac zgodzil sie na te warunki i niedlugo po tym sklep byl otwarty. Pewnego dnia niedzwiedz wybral sie do zajaczka na zakupy: - Zajac! Kilogram ziemniakow. A zajac na to: - Duzych, malych, jaki gatunek.... Niedzwiedz zdebial, wzial ziemniaki i wrocil do swojego sklepu. Zajaczkowi coraz lepiej sie wiodlo i coraz wiecej zwierzat przychodzilo do niego zamiast do niedzwiedzia wiec przyszedl czas na nastepna wizytacje u zajaczka. Tym razem niedzwiedz chcial 20 gwozdzi i znow mial do wyboru duze, male, cienkie, grube, z malym lebkiem, z duzym lebkiem itd. W koncu sie zdenerwowal, przychodzi do sklepu zajaca i mowi: - Zajac, daj mi kanapke z pradem. Zajaczek posmutnial, ale ze byl sprytny przyrzadzil mu kanapke z maslem i wlozyl w nia baterie. Niedzwiedz wyszedl totalnie wqrwiony. Wkrotce juz prawie wszystkie zwierzeta robily zakupy u zajaczka wiec niedzwiedz musial wymyslec jakis podsep. Poszedl do zajaczka i mowi: - Zajac, dwa kilo ni ch**a! Zajac zbladl i mysli: "Powybijane zeby, uszy przybite do podlogi, zamkniety interes. Musze cos wymyslec!". Po chwili namyslu zajaczek zabiera niedzwiedzia do piwnicy i jak niedzwiedz wchodzi, zajac gasi swiatlo i pyta: - Niedzwiedz, widzisz cos? Niedzwiedz: - Ni ch**a! Zajaczek na to: - To bierz dwa kilo i spier*.* |
|
Lew,krol zwierzat postanowil znac wage wszystkich zwierzat. Wydal rozporzadzenie, ze wszystkie zwierzaki maja sie zwazyc, pozniej przyjsc do niego i podac mu swoj ciezar. Przychodzi sarenka: - Ile wazysz? - pyta lew. - 50 kilogramow - mowi sarenka. - W porzadku. Przychodzi wiewiorka. - Waze 2 kg - powiada wiewiorka. - Dobrze, zanotowalem - mowi lew. Przyszlo duzo zwierzat. W koncu przybyl zajac. - Ile wazysz zajaczku? - pyta lew. - 60 kg. - Bez zartow zajaczku !!! - krzyczy lew. - 60 kg. - Zajaczku, nie zartuj, ile naprawde wazysz? - 60 kg. - Zajaczku, bez jaj!!! Ile wazysz? - A ...bez jaj to 2 kg |
|
Dzwoni telefon. Pies odbiera i mowi: - Hau ! - Halo? - Hau ! - Nic nie rozumiem. - Hau ! - Prosze mowic wyrazniej ! - H jak Henryk, A jak Agnieszka, U jak Urszula : Hau !!! |
|
Siedza dwie muchy przy gownie. Jedna pierdnela, na to druga : - No wiesz, przy jedzeniu!!! |
|
Niedzwiedz zakazal w lesie sie zalatwiac. Ale pewnego dnia zajaczek byl w samym jego srodku i nagle mu sie strasznie zachcialo. Nie wie co zrobic ale jednak musial, wiec sie zalatwil. Ale slychac, ze niedzwiedz idzie. Wiec wiele nie myslac wzial i ukryl gowno w lapkach. Przychodzi niedzwiedz i pyta: - Ej, Zajaczek, a co ty tam trzymasz w tych lapkach? - Nic takiego, motylka... Ale swinia, jak sie zesral!!! |
|
Wraca nawalona wrona z imprezy. Leci i kracze: - Krrra, Krrra itd. Nagle (bylo juz ciemnawo) walnela w drzewo. Spadla. Po chwili podnosi sie, otrzepuje z kurzu i probuje: - Hau, miau - cholera jak to bylo?
|
|
Mis otworzyl sklep wielobranzowy. Mozna w nim znalezc wszystko czego dusza zapragnie (towar oczywiscie pierwszej jakosci). Pewnego razu do sklepu przychodzi zajaczek i pyta: - Czy sa zgnite marchewki? Na to mis: - W tym sklepie jest tylko swiezy towar, nie ma nic starego, ani zgnilego. Zajac poszedl. Jednak nastepnego dnia przychodzi znow i pyta: - Czy sa zgnite marchewki? Mis sie wkurzyl opieprzyl zajaczka i wywalil ze sklepu. Jednak mysli sobie: "ten zajac nie da mi spokoju dopoki nie zalatwie mu tych marchewek". Nastepnego dnia zajac znow przychodzi i pyta: - Czy sa zgnite marchewki? Na to mis: - Wiesz zajac to w zasadzie jest porzadny sklep i nie ma tu zgnitych marchewek, ale specjalnie dla ciebie zalatwilem kilka. Tak, sa zgnite marchewki. A zajaczek na to wyjmuje legitymacje i mowi : - Kontrola, Sanepid. |
|
Jedzie zajaczek z niedzwiedziem na jeden bilet i przychodzi kanar. To niedzwiedz schowal zajaczka do kieszeni w marynarce i pokazuje bilet. Kanar sie pyta: - A co pan tam trzyma w kieszeni marynarki? Niedzwiedz uderza sie w piers , wyciaga splaszczonego zajaczka i mowi: - Zdjecie kolegi. |
|
Idzie zajac z magnetowidem przez las, spotyka niedzwiedzia. Ten sie pyta: - Zajac, a skad masz widelca? - A, dostalem od lisicy. - E, jak to, od lisicy? Przeciez ona taka chytra... - No tak, zaprosila mnie na kolacje, postawila winko, potem sie rozebrala, zgasila swiatlo i mowi: "Bierz, co mam najlepszego". No to wzialem video i poszedlem. Niedzwiedz sie smieje rozbawiony: - Och, glupiutki zajaczku, trzeba bylo mnie zawolac, wzielibysmy lodowke! |
|
Pewnego razu w lesie biegnie sobie wiewiorka z kaseta video. Nagle tak sobie spacerujac spotyka zajaczka. Zajczek na to : - Co tam masz wiewiorko ? - Film porno - odpowiada wiewiorka. - Oooo !!! Biegnijmy wiec szybko ogladac - mowi zajaczek. Wiewiorka zgodzila sie zabrac ze soba zajaczka i zaprosila go do swej dziupli. Po drodze spotykaja konia, ktory z zaciekawieniem pyta : - Co tam macie kachani ? - Film porno - odpowiada napalony zjaczek. Kon na to : - Prosze wezcie mnie ze soba... Niestety wiewiorka odmowila gdyz kon nie moglby sie zmiesci w jej malutkiej dziupli. Kon zasmucony, postanowil, ze bedzie ich sledzic. Gdy wiewiorka z zajaczkiem rozkoszowali sie filmem kon postanowil po kryjomu wejsc na drzewo aby lepiej mogl widziec (film). Kiedy film sie skonczyl (bardzo napalony) zajaczek mowi do wiewiorki : - Chodz zwalimy konia !!! Na to kon siedzacy na drzewie : - Nie nie nie, to ja juz sam zejde! |
|
- Zajaczku, dlaczego masz takie krotkie uszy? - Bo jestem romantyczny. - Nie rozumiem. - Wczoraj siedzialem na lace i sluchalem spiewu slowika. Tak sie zasluchalem, ze nie uslyszalem kosiarki... |
|
Niedzwiedz byl strasznym pijakiem i wszystkie pieniadze przepijal. Natomiast zajaczek byl prawym zwierzakiem. Pewnego razu niedzwiedz widzi zajaczka jadacego Fiatem 126 i pyta: - Skad to masz? - Jak sie oszczedza to sie ma! Na drugi dzien zajaczek jedzie Polonezem Caro i mijajac zalanego niedzwiedzia wola: - Jak sie oszczedza to sie ma! Na trzeci dzien zajaczek idzie do sklepu, przechodzi przez ulice, a tu wprost na niego jedzie Ferrari F40. Samochod hamuje z piskiem opon, wysiada zalany, jak zwykle, niedzwiedz i mowi: - Jak sie sprzeda butelki to sie ma!
|
|
Okulista zasiadajacy w komisji wojskowej pyta poborowego: - Czy widzicie tam jakies litery? - Nie widze. - A widzicie w ogole tablice? - Nie widze. - I bardzo dobrze, bo tam nic nie ma! Zdolny!
|
|
- Nowak, kim jestes w cywilu ? - W cywilu - panie sierzancie - to ja jestem PAN NOWAK. |
|
Dwoch komandosow tuz przed akcja: - Ok. Zsynchronizujmy zegarki! Ja mam 12:00. - Ja mam za dwie 12. - No dobra... Poczekamy te dwie minuty...
|
|
Wrocil zolnierz z tygodniowej przepustki. General pyta go: - No i jak tam na przepustce? - Wspaniale, panie Generale. Przez caly tydzien sie kochalem. - No siadajcie i opowiadajcie. - Niestety nie moge, panie Generale...
|
|
- Tato, pokaz jak biegaja sloniki ! - Ale juz pokazywalem ci dzisiaj trzy razy ... - Tato, ja chce jeszcze ... - No dobrze, ale to juz ostatni raz. Pluton !!! Maski p-gaz. wloz i jeszcze dwa okrazenia !!! |
|
Szeregowemu Kowalskiemu zmarla matka. Kapitan zleca kapralowi, by w jakis delikatny sposob przekazal smutna wiesc zolnierzowi. Kapral robi zbiorke plutonu. - Szeregowi, ktorym zmarla matka... trzy kroki wystap! Wystapilo kilu. - Szeregowy Kowalski, dwa dni paki za niewykonanie rozkazu! |
|
- Czemu ten pluton tak krzywo stoi?!? - pieni sie kapral. - Bo ziemia jest okragla - mowi jeden z zolnierzy. - Kto to powiedzial?!?! - Kopernik. - Kopernik wystap! - Przeciez umarl. - Czemu nikt mi o tym nie zameldowal? |
|
Spadajacy jak kamien spadochroniarz krzyczy do mijanego w powietrzu kolegi: - Moj sie nie otworzyl! Szczescie, ze to tylko cwiczenia!
|
|
Pamietajcie zolnierze, bitwa pod Lenino, to byla najwieksza bitwa w dziejach oreza polskiego. - Obywatelu majorze, ale fama glosi, ze pod Monte Casino byla wieksza bitwa. - Fama? Fama, wystap!
|
|
Na zajeciach z balistyki major oblicza wartosc sinusa kata nachylenia dziala, otrzymujac 2.5. Zaintrygowany szeregowy protestuje - major po krotkim namysle odpowiada: - Sinus kata w warunkach bojowych osiaga wyzsze wartosci! |
|
Na jednym z wielu egzaminow plk. Matuszczyk pyta zolnierza: - Podchorazy, ilolita jest lufa? Podchorazy: - Jednolita. Plk.: - Zaliczone.
|
|
Kapral mowi do szeregowca: - Masz zetony telefoniczne? - Jasne, stary! - Masz mowic: Tak jest panie kapralu! A wiec masz zetony telefoniczne? - Nie panie kapralu! |
|
Na komisji wojskowej pytaja poborowego: - Do you speak English? - Hee??? Pytaja nastepnego: - Do you speak English? - Hee??? I nastepnego: - Do you speak Eglish? - Yes, I do. - Hee??? |
|
Szedl pijany general z adiutantem przez las. Cos zaszelescilo w krzakach. General niewiele myslac strzelil. Adiutant pobiegl zobaczyc co. Po chwili wraca: - Melduje poslusznie, ze zastrzeliliscie zwykla krowe ! - To nie mogla byc zwykla krowa - zwykle krowy nie walesaja sie po lasach! To musiala byc dzika krowa ! Ida dalej. Znowu cos zaszelescilo. General strzelil i adiutant polecial sprawdzic. Wraca: - Melduje poslusznie, ze zastrzeliliscie dzika babe.
|
|
Jednym z ulubionych akcentow kapitana Stelmacha w studium wojskowym Politechniki Warszawskiej bylo powiedzenie: " A buty to sie wam maja swiecic jak psu co?" na co kompania zgodnie i z entuzjazmem odkrzykiwala "Jaja". Raz kapitan z duma popatrzyl w dol i ku ogromnej radosci kompanii dodal "Albo jak moje". |
|
- Panie kapitanie, czy pan wie, ze szeregowy Ecik skoczyl bez spadachronu? - Oszalal. To juz dzisiaj trzeci raz...
|
|
Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej byl major Aksamit. Pewnego dnia jakis dowcipnis napisal na tablicy w czasie przerwy zlota mysl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedl wspomniany major, przeczytal co bylo napisane na tablicy, zrobil sie czerwony i pobiegl po kierownika (dowodce ?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablice. Major przybiegl do sali, aby zaczekac na kierownika i oniemial po raz drugi. Tablica byla czysta ! Niewiele myslac wzial krede i wlasnorecznie napisal wspomniana wyzej sentencje. W chwile potem przyszrdl dowodca, popatrzyl na tablice i groznie zapytal: - Kto to napisal ?! - Pan major - odpowiedzieli studenci. |
|
W wojsku kapral tlumaczy nowa gre zrecznosciowa: - Ustawiamy sie wszyscy w kole, odbezpieczamy granat i rzucamy go nawzajem do siebie. - A co dzieje sie z tym, u ktorego granat eksploduje? - Ten wypada z gry.
|
|
Odbywa sie musztra. Zolnierze stoja w szeregu. Kapral daje komende: - Prawa noge do goooory podniesc! Kowalskiemu sie pomylilo i podniosl do gory lewa noge. Kapral patrzy sie wdluz szeregu i krzyczy: - Co za duren podniosl obie nogi?!
|
|
Po zakonczeniu zimnej wojny jednostki specjalne USA i Rosji przeprowadzaja wspolne manewry. Do sali, w ktorej zgromadzili sie zolnierze obu nacji wchodzi amerykanski sierzant i mowi: - Dzisiaj cwiczymy skoki z malych wysokosci - pulap 200 metrow. Na to Rosjanie wpadaja w panike. Po naradzie jeden z nich wystepuje i pyta czy nie mogliby skakac ze 100 metrow. Zdziwiony sierzant odpowiada: - Ale na 100 metrach lotu nie rozwina sie nam spadochrony! Na to wszyscy Rosjanie zgodnie: - Ooo!? To dzisiaj skaczemy ze spadochronami? |
|
- Co powinien wiedziec student? - Wszystko! - Co powienien wiedziec asystent? - Prawie to wszystko,co student. - A adiunkt? - W jakiej ksiazce jest to, co powienien wiedziec student. - Docent? - Gdzie jest ta ksiazka. - A co powienien wiedziec profesor? - Gdzie jest docent...
|
|
Student zdaje egzamin. Profesor chce odeslac go na inny termin z pala. Delikwent prosi o ostatnia szanse: - Jesli przejde po scianie i suficie, dostane trojke? Profesor z niedowierzaniem zgadza sie. Student przechodzi po scianie i suficie. Slowo sie rzeklo, juz chce wpisywac 3 ale student dalej marudzi: - Jesli zaczne fruwac po pokoju, dostane 4? Profesor z zaciekawieniem zgadza sie. Student zaczyna fruwac po pokoju. Profesor juz chce wpisywac 4 ale student wciaz nie daje mu spokoju: - Jesli nasikam na pana, a pan pozostanie suchy, dostane 5? Profesor z jescze wiekszym zaciekawieniem zgadza sie. Student staje na biurku i sika na profesora. Ten krzyczy caly mokry: - Panie, co pan???!!! - Dobra, niech bedzie 4. |
|
Uniwersytet Warszawski Wydzial Matematyki Informatyki i Mechaniki. Ustny z rachunku prawdopodobienstwa. Biedna studentka zaglebia sie coraz bardziej... W koncu profesor, probujac ja ratowac pyta: - Prosze mi powiedziec jake jest prawdopodobienstwo wypadniecia jedynki na kostce szesciennej ? Studentka prawie bez namyslu odpowiada: - Jeden !!! - Eeeechem... jest pani zupelnie pewna ? - Tak! jeden ! - Dobrze, prosze wziasc kostke i sprobowac - daje jej kostke, ona rzuca, wypada : jeden !!! Dziewczyna rzuca jeszcze raz : znowu jeden. Profesor robi wielkie oczy sam bierze kostke i rzuca : wypada jedynka. - Poprosze indeks - mowi - ma pani troje, dowidzenia. |
|
Uniwersytet Warszawski, wydzial biologii, egzamin z botaniki. Student siedzi juz prawie godzine i idzie mu coraz gorzej. Profesor postanowil mu dac ostatnia szanse: - No wiec zadam panu ostatnie pytanie. Jak pan odpowie dostaje pan trojke, jak nie to pan oblal. No wiec niech pan mi powie ile jest lisci na tym drzewie? - powiedzial prof. wskazujac za okno. Student mysli... patrzy na drzewo... znowu mysli, wreszcie mowi: - Piec tysiecy osiemset czterdziesci dwa! - A skad pan to wie!? - pyta profesor. - Aaaaa, to juz jest drugie pytanie...
|
|
Po roku studiow przyjezdza do domu studentka i od progu wola: - Mamo, mam chlopaka! - Swietnie coreczko, a gdzie studiuje? - Alez mamo, on ma dopiero dwa miesiace! |
|
Na egzaminie z chemii profesor pyta studenta: - Moze opisze mi pan rtec? - Rtec ogrzewana do wysokich temperatur rozklada sie. Z Hg powstaje atomowy wodor H ktory jako bardzo lekki unosi sie do wyzszych partii atmosfery... - A co w takim razie pozostaje ? - A... a pozostaje 'g' i 'g' to jest... eeee... Wiem! Stala grawitacji i wynosi ona okolo 9.8... |
|
Na medycynie odbywaly sie cwiczenia z mikroskopem. Studenci mieli obserwowac probki wlasnej sliny. Dowcipnisie podmienili jakiejs dziewczynie sline na probke spermy. Panienka gdy spojrzala przez mikroskop zglupiala i zawolala profesora. Profesor przylozyl oko do mikroskopu i zapytal: - Czy myla pani dzisiaj zeby? |
|
Profesor biologii mowi do studentow: - Zaraz pokaze panstwu zabe. Bedzie ona tematem dzisiejszego wykladu. Zaczyna szukac w teczce. Po chwili wyciaga z niej bulke z kielbasa. - A wydawalo mi sie - mowi zdziwiony - ze sniadanie juz jadlem... |
|
Podczas zajec laboratoryjnych studentka pyta pana profesora : - Panie profesorze, a dlaczego transformator buczy ? - Pan profesor po zastanowieniu odpowiada : - Jakby pani miala 50 okresow na sekunde to tez by pani buczala. |
|
W przepelnionym tramwaju siedzi blady, siny wymeczony student. Pod oczami sine cienie, przez lewa reke przewieszony plaszcz. Wsiada staruszka. Student ustepuje jej miejsca i lapie sie uchwytu. Staruszka siada, ale zaniepokojona przyglada sie studentowi: - Przepraszam, mlody czlowieku! To bardzo ladnie ze zrobil mi pan miejsce, ale pan tak blado wyglada. Moze pan chory? Moze... niech lepiej pan siada. Nie jest panu slabo? - Alez nie, nie! Niech pani siedzi. Ja tylko, widzi pani, jade na egzamin, a cala noc sie uczylem bo mam srednia 4,6 i chce ja utrzymac. - No to moze da mi pan chociaz ten plaszcz do potrzymania? - A, nie! Nie moge! Zreszta to nie jest plaszcz. To kolega. On ma srednia 5.0. |
|
Rozmawiaja dwie studentki: - Ktorego wolisz: Pawla, czy Karola ? - A ktory przyszedl? |
|
Na jednej z uczelni student podchodzil do egzaminu w sesji zerowej. Bardzo mu zalezalo na wczesniejszym terminie, ale tez nie przygotowal sie jak nalezy. Profesor, zdegustowany stanem wiedzy mlodego czlowieka, otworzyl drzwi i zwrocil sie do oczekujacych na egzamin: - Przyniescie siano dla osla. - A dla mnie herbaty! - dodal egzaminowany. |
|
W trakcie egzaminu jeden ze studentow poprosil o otwarcie okna (upal). Profesor stwiedzil: - "Okno mozna otwozyc, orlow tu nie ma, nie wyfruna" (wlasnie zlapal kilku na sciaganiu). Po egzaminie, gdy juz wszyscy wychodzili, ten sam student spytal: - "Ooo!?, pan Profesor tez drzwiami?" |
|
- Gdybysmy przed baranem postawili wiadra: z woda i z alkoholem, to czego sie napije baran? - pyta prelegent usilujacy roznymi przykladami przekonac sluchaczy, ze picie alkoholu jest szkodliwe. - Wody! - odkrzykuja sluchacze. - Tak! A dlaczego?! - Bo baran! |
|
Na egzaminie na akademii rolniczej, zdaje jakis Arab. - Prosze mi podac sklad kiszonki - zadano mu pytanie Na to Arab zrobil wilekie oczy, szczeka udezyl za zdziwienia w stol, chwycil sie za kieszen przy koszuli i zapytal: - KISZONKI ?????? |
|
Kolokwium z fizyki. W grupie bylo dwoch czarnych studentow, slabo znajacych polski. Prowadzacy dyktuje zadanie: - Walec owiniety nitka stacza sie bez tarcia po desce nachylonej.. itd.. itd... A na koniec pyta: - Sa jakies pytania? (aby byc szczerym to trzeba przyznac ze zadanie nie bylo proste) Na to nasz kolega pyta: - A co to jest deska ??????
|
|
Jedna studentka pierwszego roku chemii na proseminarium: - Na co dysocjuje Hg? - Na H i na g, czyli na wodor i grawitacje. |
|
Gdzie kojarza sie dobrane pary? W akademiku! Przed pierwszym kazdego miesiaca studentka jest gola, student ma dlugi. |
|
Profesor uwielbiajacy zagadki pyta sie studentki w czasie egzaminu: - Prosze powiedziec, jaka jest roznica pomiedzy studentem uniwersytetu, studentem politechniki, a tramwajem? - Pomiedzy studentami, to nie ma zadnej roznicy, a pod tramwajem, to jeszcze nie lezalam. |
|
Studentom biologii na egzaminie pokazuja szkielety kobiety i mezczyzny. - Co to jest? - Szkielety - Ale dokladniej? - Szkielety ludzi - Dokladniej - Eeeee... - A czego was uczyli przez te piec lat? - Nie mozet byt' - Marks i Engels?!! |
|
Na egzamin z logiki studentka przyszla bardzo wydekoltowana i w mini (podobno miala dziewczyna warunki). Myslala, ze pojdzie jej jak z platka. Weszla do sali, profesor zadal jej kolejno trzy pytania, na ktore nie znala oczywiscie odpowiedzi. Wdzieczyla sie za to strasznie, wiec w koncu zdenerwowany profesor wpisal jej dwoje i wywalil za drzwi. Na korytarzu kumple od razu pytaja jak poszlo. Ona na to: - Ten alfons wpisal mi dwoje!!! Profesor uslyszal to przez uchylone drzwi, wybiegl na korytarz i poprosil ja o indeks. Przepisal ocene na trzy i powiedzial: - Moze i ja jestem alfons, ale o swoje dziwki dbam.
|
|
- Janie, drzwi do windy otwiera sie w prawo czy w lewo? - W prawo, panie hrabio. - O cholera, znowu zjechalem na dol zsypem. |
|
Hrabia do Jana: - Janie, idz podlej kwiaty w ogrodzie. - Ale przeciez pada deszcz. - To wez parasol.
|
|
- Janie! Wytrzyj kurze! - Tak jest, jasnie panie. Ktorej ? |
|
Wchodzi hrabia do pokoju. Patrzy, a tam wielka kupa. Wola: - Janie ! - Ja tez nie !
|
|
Hrabia: - Janie, czy u nas w ubikacji sa dwa sznurki, czy jeden ? - Jeden. - W takim razie znowu zalatwilem sie pod zegarem. |
|
Hrabia wraca wczesniej z polowania. Jan staje na drodze do sypialni: J: Panie hrabio, nie wolno! Pani hrabina przyjmuje kochanka. H: Szabli!! Porwal szable ze sciany i wbiegl do sypialni. Slychac okrzyk. Po chwili hrabia sie wychyla: H: Janie, dla pana wacik, a dla pani korkociag.
|
|
Przyjechala Hrabina, no i Hrabia postanowil zrobic male BARA-BARA. Przygotowal kolacje, zrobil nastroj i dzieki udanym zagrywkom taktycznym wyladowali w lozku. Jan stanal z Kandelabrem (dla takich co nie wiedza to taki swiecznik na patyku :-), a Hrabia pracuje. Pracuje, pracuje, ale Hrabina kreci nosem, ze robi to nie tak jak trzeba. Rozezlil sie Hrabia i kombinuje inaczej. Ale Hrabinie to tez nie w smak. W koncu Hrabia sie wsciekl. Wstaje i bierze kandelabr od Jana i kaze Janowi zadowolic Hrabine. Jan wskakuje i juz po chwili Hrabina jeczy z rozkoszu. Na co Hrabia : - Widzisz durniu jak trzeba trzymac kandelabr ! Widzisz ! |
|
- Janie ! - Slucham Pana. - Czy mozesz przysunac tu fortepian ? - Tak Panie. Bedzie Pan gral ? - Nie, ale zostawilem tam cygaro. |
|
Rankiem, po hucznej zabawie: - Janie ! - Tak ? - Czy u mnie w samochodzie drzwi otwieraja sie do gory ? - Nie .. - Cholera, znow przywiezli mnie w bagazniku ...
|
|
- Janie ! - Tak Panie? - Kto wysiusial na sniegu: Wesolego Alleluja Panu Hrabiemu? - Ja Panie. - Przeciez nie umiesz pisac! - Ale Pani Hrabina mnie prowadzila...
|
|
Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mowi : - Jak pan hrabia slicznie gra ! ( z entuzjazmem ) - Eee tak se tylko popier**lam . - Jak pan hrabia sie brzydko wyraza ! ( z obuzeniem ) - Ale za to slicznie gram !!!!
|
|
Hrabia , slynny gawedziarz opowiada wsrod grona przyjaciol jedna ze swoich licznych przygod. - Sarna , ktora upolowalem byla wielka i ciezka , wokol nikogo nie bylo, wiec musialem sam sobie z nia poradzi.Zarzucilem jedna noge sarny na lewe ramie , druga na prawe... W tym momencie hrabia zostal odwolany przez sluzacego do pilnego telefonu.Po chwili wraca i pyta: - Na czym to ja skonczylem? - Jedna noga na prawe ramie , druga noga na lewe ramie... - podpowiada chor przyjaciol. - A , juz wiem - przypomina sobie hrabia - ach te Rosjanki , coz to byly za kobiety!!!
|
|
H: Janie... czy cytryna ma nozki? J: Nie panie... H: O cholera, znowu wycisnalem kanarka do herbaty... |
|
Lezy hrabia z hrabina w lozku. Nagle dzwoni na Jana: - Janie, podaj mi prezerwatywe! Jan przynosi prezerwatywe na zlotej tacy i podaje hrabiemu. Ten: - Nie te, durrrniu! Te z herbem! |
|
Hrabia ma jechac na wojne. - Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny! - Dobrze hrabio. Hrabia pojechal. Po dziesieciu minutach dogania go Jan: - Hrabio, nie pasuje! |
|
Hrabia z Janem pojechali na polowanie. Po drodze na rozgrzewke wypili strzemiennego. Widza jelenia. Hrabia wypalil i nie trafil. No to wypili jeszcze raz. Znow widza jelenia. Hrabia znow wypalil i nie trafil. Znowu wypili. Jada dalej i widza jelenia. - Hrabio, moze teraz ja sprobuje? - Dobrze Janie. Jan strzelil i jelen padl. - Jak to zrobiles? - Trzeba celowac w srodek stada. |
|
Tym razem inny, mlody, przystojny hrabia tanczy na balu. Wszystkie arystokratki niemal mdleja na jego widok, kazda chcialaby choc raz z nim zatanczyc. Tancza wiec i tancza, a hrabia caly czas milczy. W koncu jedna tancerka pyta sie hrabiego: - Czemu hrabia taki milczacy? A on na to: - Ch*j, ale fajnie tancze! :)) |
|
- Janie - mowi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardlo. Prosze mu ukrecic ze dwa jajka... - AAAAuuuuaaaa! |
|
Hrabia czyta gazete. - Janie, czy tramwaje jezdza po dachach? - No nie panie hrabio, tramwaje jezdza po szynach na ziemi. - No to dlaczego tutaj napisali, ze tramwaj zabil kominiarza? |
|
- Janie, w nocy mialem przypadkowy wytrysk nasienia! - Juz zmieniam przescieradlo... - Baldachim, idioto!! |
|
Hrabia po dluzszym pobycie za granica wraca do swoich posiadlosci. Na dworcu czeka na niego zaprzeg koni i wierny sluga Jan. - No i coz tam zdarzylo sie nowego we dworze podczas mojej nieobecnosci, Janie? - Nic nowego Jasnie Panie... no moze tylko to, ze Azorek zdechl. - Azorek ?! Moj ulubiony pies? Jak to sie stalo? - Ano nazarl sie konskiej padliny, to i zdechl. - A skad we dworze konska padlina? - Konie sie poparzyly, to zdechly. - Jak to konie sie poparzyly ??... Od czego? - Od ognia, Panie, jak sie stajnia palila. - A kto podpalil stajnie? - Nikt, od plonacego dworu sie zajela. - Na milosc boska, to i dwor splonal? Jakim sposobem? - Ano po prostu. Swieczka przy trumnie tescia Pana hrabiego sie przewrocila i firany sie zajely. - Och! A czemu moj tesc umarl? - Bo Jasnie Pani uciekla z tym oficerem, co sie z nim od trzech lat spotykala. - Spotykala sie od trzech lat?! To przeciez nic nowego! - Wlasnie mowilem, Jasnie Panie, ze nie zdarzylo sie nic nowego. |
|
- Tata, kto to jest ta duza pani z marmuru? Tam na pomniku? - To jest, synku, Dziewica Orleanska. - A dlaczego Orleanska? - Bo z Orleanu... - A dlaczego Dziewica? - Bo z marmuru...
|
|
Po dlugim niewidzeniu sie, ciotka spotyka Marysie. - Co slychac, Marysiu? - Mamusia urodzila siostrzyczke. - Ale przeciez wasz tatus jest juz od trzech lat za granica! - Tak, ale czesto pisze...
|
|
- Bolku, jak nazywal sie Chrobry? - Nie wiem. - No, przeciez tak jak ty! - Nowak?! |
|
- Kaziu, czy sa jakies zwierzeta, ktore nie slysza? - Owszem, panie profesorze, sa i gluche... |
|
- Moja siostra jest chora na szkarlatyne... - oznajmia Kazio w szkole. - To wracaj do domu, bo mi zarazisz cala klase - poleca wychowawczyni. Po dwoch tygodniach Kazio pojawia sie na lekcjach. - I co, siostra wyzdrowiala?- pyta sie nauczycielka. - Nie wiem, bo jeszcze nie pisala... - A gdzie ona jest? - W Danii...
|
|
- Czy lubisz recytowac wierszyki? - pyta jeden z gosci malej coreczki panstwa domu. - Nie, ale mama zawsze mnie do tego zmusza, kiedy chce, zeby goscie wreszcie poszli do domu... |
|
Rozmawia dwoch kolegow ze szkolnej lawy: - Wiesz, wstyd mi za mojego ojca. To prawdziwy tchorz. Ile razy mama wyjezdza, on sie boi i idzie spac do sasiadki... |
|
Nauczycielka sie pyta dzieci, jakie zwierzeta maja w domu. Uczniowie kolejno odpowiadaja: - Ja mam psa... - Ja kota... - U nas sa rybki w akwarium... Wreszcie zglasza sie Kazio: - A my mamy kurczaka w zamrazarce... |
|
Na przystanku autobusowym maly chlopiec traca w noge starszego pana. - Czy pan lubi lizaki? - Nie. - To prosze go na chwile potrzymac, bo musze zawiazac sznurowadlo.
|
|
Mala Zosia przedstawia sie gosciom: - Jestem panna Zosia. Po przyjeciu mama zwraca jej uwage, ze szescioletnia dziewczynka przedstawiajac sie mowi tylko: "Jestem Zosia". Zosia zapamietala to sobie i nastepnym razem przedstawia sie: - Jestem Zosia, ale juz nie panna... |
|
Mama pyta sie Jasia: - Jasiu, jaki przedmiot w szkole najbardziej lubisz? - Dzwonek, mamo.
|
|
Jasio i Malgosia na spacerze: - Och, kochany, nie potrafie wyslowic tego uczucia, ktore porusza moje wnetrze... - Ze mna to samo. Nie powinnismy byli popijac tych sliwek browarem...
|
|
W szkole pani pyta sie dzieci: - Jasiu, co wiesz o Powstaniu Styczniowym? - Jedni mowia ze bylo, inni ze dopiero bedzie... - A ty Malgosiu? - Ja tam nie wiem, ale tata sie szykuje.
|
|
- Kaziu, dlaczego nie byles wczoraj w szkole ? - Bo wczoraj umarl moj dziadek... - Nie klam, wczoraj widzialam twojego dziadka w oknie... - Tatus wystawil go przy oknie, bo listonosz szedl z renta... |
|
Lekcja polskiego. Pani pyta sie dzieci kto byl najwiekszym polskim wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada: - Ad... Jasiu: - Adam!!! - Dobrze, a jak mial na nazwisko? Cisza. Pani znowu podpowiada : - Mi... - Michnik!!! |
|
Masz tu 5 zl i idz do kina - mowi ojciec do syna w niedzielne popoludnie. - Nie chce! - Dlaczego? Przeciez lubisz kino! - Tak, ale jeszcze bardziej lubie byc jedynakiem...
|
|
Na lekcji dzieci mowily jakie znaja waluty. Jasiu powiedzial, ze zna 'razy'. - Nie ma takiej waluty Jasiu - upiera sie pani. - Jest, bo jak siostra wrocila z wycieczki do Turcji, to ojciec ja zapytal ile dala za ten sweterek, a ona powiedziala, ze dwa razy. |
|
- Mamo, chlopcy zaczynaja mnie podrywac! - W jaki sposob, coreczko? - Rzucaja we mnie kamieniami.... |
|
Pani na poczcie zobaczyla jak Jasiu wrzucal list bez znaczka do Sw. Mikolaja. Jako ze list bez znaczka nie mial szansy dojsc nigdzie, wiec z kolezankami stwierdzily, ze przeczytaja. Jak postanowily tak zrobily, no i czytaja: "Drogi Swiety Mikolaju, Pisze do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stac mnie nawet na znaczek. Pochodze z bardzo biednej rodziny i nie stac nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzylem Sw. Mikolaju, zeby dostac pod choinke narty, lyzwy i kombinezon narciarski, i pisze ten list bo moze tym razem stanie sie cud i spelnia sie moje marzenia..." Panie z poczty przeczytaly, wzruszyly sie losem Jasia, i postanowily zrobic mu niespodzianke, i kupic mu prezenty pod choinke. Jak postanowily, tak zrobily. Uzbieraly troche pieniedzy i kupily Jasiowi narty i lyzwy, ale braklo im pieniedzy na kombinezon narciarski. Trudno, wyslaly Jasiowi taki przezent jaki mialy. Za jakis czas ta sama pani z poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do Sw. Mikolaja, wiec znowu wziela list i z kolezankami czyta: "Drogi Swiety Mikolaju, Dziekuje Ci bardzo za wspaniale prezenty. Dziekuje za narty, lyzwy i ten kombinezon ktorego nie dostalem, ale ktory na pewno wyslales. Nie przejmuj sie Sw. Mikolaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te k...y z poczty go wziely..." |
|